Pokorny Początkujący
Dołączył: 18 Kwi 2009 Posty: 1
|
Wysłany: 18 Kwi 2009 12:00 Temat postu: Czuję się winny |
|
|
Pod koniec 2002 roku miałem wypadek samochodowy. Poszkodowany z drugiego pojazdu, inni świadkowie zdarzenia oraz ja zgodnie zeznaliśmy, że trzeci samochód wymusił pierwszeństwo (znienacka wyskoczył ‘na trzeciego”) zmuszając mnie do gwałtownego manewru, którego skutkiem był ów wypadek i dość znaczne obrażenia ciała poszkodowanego. „Trzeci” samochód zbiegł i pozostaje nieznany. Ja miałem we krwi 0,7 promila alkoholu, więc na rozprawie w kwietniu 2003 roku uznano mnie winnym kolizji, odebrano prawo jazdy na 3 lata, zasądzono wysoką grzywnę oraz orzeczono karę pozbawienia wolności 2 lat w zawieszeniu na 4 lata. Z pokorą przyjąłem w/w kary, choć przy moich zarobkach (700 zł/mies.) jeszcze długo będę odczuwał ich skutki. Ale najgorsze przede mną. Obecnie ubezpieczyciel przesłał mi pismo, że poszkodowanemu wypłacił odszkodowanie i w terminie 30 dni mam je całkowicie zwrócić. To NIEBOTYCZNA kwota, której nie zarobię do emerytury !!! Nie było mnie stać na adwokata, nie stać mnie również i teraz. Do dziś nie miałem pojęcia o takich tragicznych skutkach tego wyroku. Czuję się winny „wypicia” i te kary z trudem, ale przyjmuję jako właściwe. Nie czuję się natomiast winnym owego wypadku, gdyż właściwie winnym był ten „trzeci”, który zbiegł. Podczas rozprawy w ogóle ta kwestia nie była podnoszona, jedynie prokurator „zaproponował kary”, sędzia stwierdził, że nie wolno tolerować pijanych kierowców i to wszystko. Nawet nie wiem czy miałem prawo do obrońcy z urzędu, myślałem, że wówczas wymierzone kary, to wszystkie skutki tego wypadku. Niestety, teraz okazało się inaczej i wynika, że stracę dom, czyli jedyny dorobek całego życia na pokrycie tego ubezpieczenia (o ile to wystarczy…), a cała moja rodzina zamieszka… pod mostem. Jestem (do czasu tego wypadku byłem) uczciwym obywatelem, w żaden sposób nie mającym do czynienia z prawem, w ten sposób również nie znającym się na nim. Czy to możliwe, by w tej chwili nie istniała już żadna możliwość wybrnięcia z tej patowej sytuacji? Przecież intencją prawodawcy chyba nie jest NISZCZENIE obywateli, którzy popełnią JEDEN błąd w życiu… _________________ Pokorny... |
|